czwartek, 13 marca 2014

Wywiad z zespołem Turbo - część I

Dziś mam dla Was niespodziankę :)
Jak zapewne wiecie Sober Rock Canal to nie tylko blog, ale cały portal muzyczny, w którym pracuje kilkoro redaktorów muzycznych.
Jeden z nich dokładnie Kebab miał przyjemność specjalnie dla Sober Rock Canal przeprowadzić wywiad z zespołem Turbo.
Nie pozostaje mi więc nic innego jak tylko zapowiedzieć; przed Wami i specjalnie dla Was relacja z rozmowy z zespołem Turbo.
"Przychodzi trzecie pokolenie fanów" - Wojciech Hoffman i Bogusz Rutowicz
Mateusz Kiebduj: Dzisiejszy koncert jest przede wszystkim spowodowany wydaniem waszej najnowszej płyty "Piąty Żywioł", to jest wasza druga trasa koncertowa mająca na celu promowanie waszej płyty?
Bogusz Rutkiewicz: Wiesz co, to jest taki bardziej drugi ciąg tej trasy koncertowej. Ponieważ zaczęliśmy na początku grudnia, później wiadomo okres przed świąteczny nie sprzyjał, styczeń no to trzeba było się po sylwestrze ogarnąć i na spokojnie poszykować dalsze terminy, także w trasę ruszamy tak naprawdę dopiero za tydzień. Wczoraj i dzisiaj gramy takie koncerty weekendowe, a tą stricte trasę zaczynamy dopiero za tydzień.
M.K.: Dużo jeszcze pracy przed Wami związanych z promocją waszej płyty?
Wojciech Hoffman: To zależy jak długo jeszcze będziemy żyć (śmiech). Nie no myślę, że do końca roku, tak naprawdę to do następnej płyty grasz trasę promującą płytę.
M.K: Na początku roku Tomek zaczął nagrywać płytę "Piąty Żywioł" w wersji angielskiej, kiedy będziemy mogli usłyszeć efekty jego pracy?
B.R.: U nas już można, mamy egzemplarze fizycznie w rękach, wczoraj dostaliśmy. Także już za tydzień na koncertach, na które będziemy jechać tę płytę będzie można kupić. 
W.H.: Z tego co się orientuje płytę tą można będzie kupić w sklepach już od 13-go marca.
M.K.: A czy w związku z tą płytą planujecie jakieś trasy koncertowe za granicą, jakieś prace związane z ukazaniem się waszej płyty na zachodzie?
W.H.:  W tym roku jeszcze nie, to wymaga trochę pracy, ale planujemy wyjazd do Szwecji na kilka koncertów.
B.R.:  Natomiast za granicą trasy koncertowej nie  planujemy, bo umówmy się, żeby tam zagrać tak jak normalnie gramy w Polsce to potrzeba laty ciężkiej pracy promocyjnej. Jeżdżenia jako jakiś tam supporcik przed kimś tam, czy coś takiego. My mieliśmy taką szansę 30 lat temu, ale ze względu na różne rzeczy nie wyszło.
W.H.: To znaczy zobaczymy, jeśli te festiwale w Szwecji wyjdą i ludzie będą zainteresowani to na pewno jakieś koncerty będziemy tam grać. Natomiast kariery takiej wielkiej nie zrobimy, typu "Behemoth" bo jesteśmy, że tak powiem starsi panowie dwaj i nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał zainwestować w takich staruchów, mając młodzież pod ręką. Nie mniej jednak ponieważ "Turbo" wydało jakieś płyty na zachodzie kiedyś i coś jeszcze pozostało z tamtych lat w świadomości tamtych ludzi i myślę, że udało by się wiesz ... jakieś koncerty jeszcze pograć.
M.K.: Jako, że macie już dosyć duże doświadczenie , jeżeli chodzi o polską scenę muzyczną i mogąc porównać lata 80-te, 90-te, a to co mamy teraz. To czy waszym zdaniem to są dobre czasy dla młodych, utalentowanych zespołów rockowych na to, aby mogły coś osiągnąć?
W.H.: Młodzież nie ma teraz żadnych szans, młodzież jest przegrana na starcie jeżeli chodzi o muzykę rockową. Nie ma żadnej szansy zaistnienia, ponieważ perfidnie jacyś debile w postaci redaktorów radiowych, wytwórni płytowych, blokują muzykę rockową na to aby mogła coś osiągnąć.
M.K.: Każdy odłam muzyki rockowej?
W.H.: Tak, ponieważ młodzieżą rockową nie można sterować, ludzie którzy kochają rocka nie są do sterowania.Oni się nie dadzą tak jak te głupie panienki w telewizji, czy jacyś faceci, którzy nie pozwalają malować. Tu chodzi o to, że w muzykę wkradły się korporacje, w tej chwili muzyka to jest biznes. Oni wszyscy chcą wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy. Oni wszyscy chcą wyciągnąć pieniądze, z jak największej ilości głupiej młodzieży której się wydaje, że robią karierę. 
M.K.: Ale, czy nie o to właśnie chodzi w muzyce rockowej, żeby być wolnym, żeby nie pozwolić sobą sterować?
W.H.: Tak, do pewnego momentu, są wolni i szczęśliwi, potem sfrustrowani i niezadowoleni. 
B.R.: Jak to powiedział poeta " z młodych gniewnych, powstaną starzy wku*wieni. Tak niestety jest, bo żeby być wolnym trzeba być niezależnym i bogatym, młodemu człowiekowi się wydaje, że jest wolny. On jest wolny do momentu jak rodzice za niego płacą za prąd, bo mama płaci za naukę. Do momentu aż nie znajdzie pracy to wtedy jest wolny, ale wiesz wtedy można mówić o jakiejś pseudo wolności. Jeżeli chodzi strictę o muzykę to muzycy rockowi nie będą wolni bo oni muszą ...
W.H.: Zapie*dalać do pracy!
B.R.: No krótko mówiąc. My mamy to szczęście, że my nie musimy, ale i tak nie opływamy w kokosy.
W.H.: Ani opakowania do kokosów (śmiech). 
B.R.: My balansujemy na opłacalności tego wszystkiego. Więc skoro taka kapela jak my ledwo buja się na powierzchni tego g*wna, to młoda kapela no niestety nie ma szans zajmować się tylko muzyką. A żeby być w tym dobrym trzeba się niestety trochę tym zajmować.
M.K: Lata 80-te były lepsze pod tym względem ?
 
B.R.: No tak, bo wiesz media dostały zielone światło na tą muzykę. Były problemy w kraju to odciągnijmy młodzież od tych problemów, niech się oni wyszaleją na tych koncertach. Niech sobie puszczają ci redaktorzy tą muzykę rockową, niech młodzież sobie chodzi na te koncerty i tam niech po prostu ta dzicz się wyszaleję, a nie na ulicy. To wszystko było na tej zasadzie i dlatego było zielone światło. Później zaczęły się te transformacje i zaczął się showbiznes. 
W.H.: Szczołbiznes.
B.R.: W momencie kiedy zaczął się showbiznes skończyła się muzyka. Bo dzisiaj kapele typu "Pink Floyd" gdyby powstały gdzieś u nas w garażu to nikt by o nich nie usłyszał, bo teraz nie ma szans na taką muzykę. A ja pamiętam za moich czasów słuchało się wszystkiego co było dobre i nie mówię tylko o muzyce rockowej, nawet muzyka pop-owa była dziesięć razy lepsza. Jak posłuchasz sobie "Abby" tych aranży, tych harmonii to jednym palcem zabija te g*wniane, plastikowe dzisiejsze produkcję, nawet zachodnich miast. 

M.K: Ale przecież cały czas są, jeszcze kapele rockowe, z lat 80-tych, 90-tych które grają do dzisiaj.
B.R.: W tej chwili ze starych kapel gra: "Kat", "TSA", "Acid Drinkers", my, "Vader" i "Behemoth" no i jeszcze "Coma"
W.H.: wszystkie kapele z lat 90-tych zostały rozmiękczone. "Hey", zobacz co teraz grają, "Ira", "Wilki". Albo "Bracia" zobacz sam, pierwsza płyta za*bista, teraz ...
B.R.: No niestety jeśli chcesz przetrwać musisz być w mediach, a żeby być w mediach musisz popychać pierdoły, a że my nigdy pierdół nie graliśmy przez te 30 lat to ...
W.H.: Czasami się zastanawiamy ...
M.K: Czy było warto ?W.H: Tak czy nie trzeba było przedtem pierdoły grać i teraz byśmy mieli święty spokój byśmy sobie żyli jak "Lady Pank".
M.K: No ale przecież mieliście taki okres kiedy stawaliście przed tym wyborem, czy takich pierdół nie popychać.
W.H.:
Okres "błędów i wypaczeń".
B.R.: To było parę miesięcy i my świadomie z tego zrezygnowaliśmy, wiesz co nie byliśmy wtedy na tyle wyrachowani, żeby się tego trzymać.
W.H.: Inna muzyka nam w duszy grała.
M.K: Żałujecie, tej decyzji, przecież dzięki temu, przez te wszystkie lata pozostali ci prawdziwi, wierni fani waszej muzyki.
 
B.R.: Patrząc na to, z punktu widzenia muzyka, artysty to oczywiście nie żałujemy, patrząc z punktu widzenia człowieka stojącego nad grobem, który boryka się z codziennością to takie myśli po głowie chodzą.
W.H.: U nas jest tylko jeden, jedyny problem, gdyby ten problem został rozwiązany to na nasze koncerty przychodziło by przynajmniej 1000 osób na każdy koncert. To są media, nas nie ma w mediach, bo my gramy taki heavy metal ludyczny, ja to nazywam czasami nawet metalo-polo, bo muzyka heavy metalowa to jest prosta muzyka, ma prosty przekaz, proste teksty, jest bardzo melodyjna, to są proste riffy, to wszystko służy do zabawy a ludzie lubią się bawić. Tylko po prostu wszystkie rozgłośnie z uporem maniaka puszczają tylko "Dorosłe Dzieci" i w momencie jak płyta wyjdzie to coś tam puszczą, ale generalnie od razu maja nas tak. ( Wojtek Hoffman krzyżuje ręce w geście : "Takiego wała ")
B.R: Po prostu teraz trzeba płacić mediom za puszczanie utworów. 

Jeśli chcecie przeczytać część dalszą tego wywiadu zapraszam już w piątek :) 

środa, 12 marca 2014

Twin Head Tom - pierwsza próba

Witajcie kochani czytelnicy w ten jakże wczesny wieczór ;)
Cóż znów muszę zacząć od przeprosin i tłumaczenia. Nie było mnie na blogu przez kilka dni, bo postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę ...
Pisałam Wam kilka dni temu o zespole Twin Head Tom, w którego składzie mam przyjemność się znajdować i właśnie przed chwilą wróciliśmy z pierwszej oficjalnej próby. I może tak niecodziennie zacznę od wniosków końcowych, które brzmią - ciężka praca przede mną.
Wprawdzie mam jeszcze chaos w głowie spowodowany emocjami związanymi z tą próbą, ale postaram się z Wami podzielić wieściami z obozu Twin Head Tom.
Przyznaję się bez bicia, że byłam tak zestresowana, że nie wiedziałam nawet jak się nazywam, a co dopiero co mam grać :) Ale powiem Wam, że kiedy udało nam się odegrać razem dłuższy fragment kawałka nad którym pracujemy to poczułam taką niesamowitą radość, że ciężko to opisać. Byłam częścią tej muzyki; czułam ją całą sobą i wiedziałam, że jestem odpowiedzialna za to jaki finalny produkt zostanie pokazany publiczności. Taka odpowiedzialność bardzo zobowiązuje, w związku z tym postanowiłam dać z siebie 150 % mocy.
Wielu naprawdę dobrych basistów chciałoby pracować z takimi muzykami jak Maciek, Bogdan, Jackson, czy Bartek, a ja mam taką szansę już na starcie, więc postaram się jej nie zmarnować :)
A jeśli chodzi o całokształt działań zespołowych to powiem Wam w tajemnicy, że klimat rodzi się niebanalny i nieokreślony. Sam fakt takiego nagromadzenia gitar oraz dwóch pełnych zestawów perkusyjnych w jednym zespole budzi zdumienie. Do tego dochodzi fakt, że w małym pomieszczeniu spotkali się ludzie z zupełnie innymi charakterami, sposobami na życie i możliwościami, ale jest jeden wspólny mianownik - wszyscy chcemy koncertować, pokazywać światu swoją muzykę i docelowo wiązać z tym swoją przyszłość. Jest profesjonalnie i konkretnie - przez co w pełni możemy się skupić na graniu. Obecnie wszystko jest  w fazie początkowej, ale kolejne próby umówione, zadania domowe przydzielone, więc maszyna została uruchomiona.
Wam pozostaje śledzić poczynanie Twin Head Tom'a i cierpliwe czekanie na koncertowe granie. A jeśli zastanawiacie się dalej czego możecie się po nas spodziewać to spójrzcie na poniższą fotografię.


Pozdrawiam Was serdecznie i życzę spokojnej nocy :)

sobota, 8 marca 2014

Muzyczna lekcja historii

Wczorajszy wieczór spędziliśmy z mężem i znajomymi na koncercie zespołu Percival i dziś pozwólcie, że zdam Wam z tego relacje.
Może zacznę od tego, że poszłam na ten koncert z czystej ciekawości.
Dotychczas znałam mocniejszy projekt tej ekipy, czyli Percival Schuttenbach, a tu zapowiadało się spokojne akustyczne granie.
Kiedy weszliśmy do Teatru From Poland i spojrzeliśmy na scenę naszym oczom ukazał się iście średniowieczny obraz. Siedziska obłożone skórami zwierząt, dekoracje nawiązujące do słowiańskich obrzędów ludowych tworzyły niesamowicie tajemniczy klimat. Po kilkunastu minutach oczekiwania na scenie pojawili się muzycy ubrani oczywiście w pasujące do klimatu stroje staro słowiańskie. Kolejną rzeczą, na którą nie sposób było zwrócić uwagi to instrumenty będące rekonstrukcją lub repliką instrumentów, które istniały we wczesnym średniowieczu.
Wszystko to co ukazało się naszym oczom było niczym w porównaniu z tym co usłyszeliśmy :)
Od pierwszych dźwięków dobiegających do moich uszu przenosiłam się w zupełnie inne światy. Echa minionych epok dosłownie wirowały nam nad głowami unosząc się z każdym dźwiękiem. Instrumenty typu saz, lira bizantyjska, bęben z koziej skóry brzmiały surowo i pierwotnie. Uwierzcie mi, że to było niesamowite przeżycie.
Żeby moje słowa nabrały mocy posłuchajcie jednego z utworów, które wczoraj miałam okazję usłyszeć na żywo: Percival "Slava" - Lazare https://www.youtube.com/watch?v=fss8oTimjoQ&list=PLx6XHEs_em-DDtdt8vBzD2QLqbS3c6TiN


Na wczorajszym koncercie mieliśmy przyjemność odsłuchać utworów nie tylko z promowanej płyty Percival "Slava Pieśni Słowian Południowych" , ale również z nadchodzącego krążka "Slava - Pieśni Słowian Wschodnich".
Tematyka prezentowanej muzyki była bardzo uniwersalna: miłość, praca, natura, wojna, walki, oraz biesiadowanie. Powodowało to że pod sceną bawili się ludzie w bardzo różnym wieku. Zresztą cały koncert był dedykowany obecnemu na sali ojcu Mikołaja Rybackiego - jednego z muzyków. Natomiast pod samą sceną skakali, klaskali i dobrze bawili się młodzi fani zespołu. Zobaczcie zdjęcie, które muzycy po koncercie zrobili sobie z grupką fanów:

Fotografia: Zbyszek Milka
 Warto też wspomnieć o pewnym zdawało by się malutkim aczkolwiek znaczącym szczególe - muzycy podczas całego koncertu uśmiechali się. Widać było, że to co robią sprawia im niesamowitą przyjemność. A jak dobrze wiecie jeśli muzycy emanują pozytywną energią bardzo szybko przenosi się to na publiczność i dokładnie tak było i tym razem.
Już dawno nie byłam na koncercie którego muzyka tak perfekcyjnie jednoczyła zgromadzoną publiczność z muzykami.
Mam nadzieję, że rozbudziłam Waszą ciekawość tego projektu i jeśli tylko będziecie mieli okazję to wybierzecie się na ich koncert.
Na zakończenie jeszcze jeden utwór z wczorajszego koncertu: "Naranca" https://www.youtube.com/watch?v=u_9SWfcp2wY&list=PLx6XHEs_em-DDtdt8vBzD2QLqbS3c6TiN


No to zostawiam Was z tą niesamowitą "średniowieczną ekipą" i zmykam na obiadek z mężem :) Potem czeka mnie ciężka praca z basem, ale w końcu to moja pasja ;)

piątek, 7 marca 2014

Cynic z płytą "Kindly Bent To Free Us"

Witajcie kochani, przepraszam za moją wczorajszą nieobecność, ale tym razem musicie mi to wybaczyć - w końcu jestem już rok starsza ;)
Przechodząc od razu do konkretów spieszę przypomnieć, że już za kilkanaście godzin spotykamy się na koncercie zespołu Percival. W razie gdybyście zapomnieli co gdzie i jak wklejam plakat z wszystkimi potrzebnymi informacjami.

Nie może Was tam zabraknąć zwłaszcza, że zapowiada się niesamowite widowisko nie tylko muzyczne. Tak czy inaczej ekipa Sober Rock Canal na pewno na tym koncercie się pojawi i zda Wam relacje z jej przebiegu.
A teraz pozwólcie, że przejdę do głównego tematu przewidzianego na dziś mianowicie najnowszej płyty zespołu Cynic.
Jednak zanim o samej płycie to najpierw słów kilka o zespole.
Cynic to grupa, która powstała w 1987 roku w Miami z inicjatywy dwóch szkolnych kolegów. Początkowy okres działalności zespołu trwał siedem lat, w ciągu których chłopaki wydali swój debiutancki album pod tytułem "Focus". Niestety w 1994 roku zespół podjął decyzję o zawieszeniu swojej działalności.
Sytuacja ta zmieniła się we wrześniu 2006 roku, kiedy to Paul Masvidal (gitara elektryczna, wokal) ogłosił reaktywację grupy. Oczywiście jak to w życiu bywa nie udało się reaktywować zespołu w pełnym starym składzie, ale czy zespół na tym stracił? Tego bym nie powiedziała.
Pierwsza płyta, jaka pojawiła się po reaktywacji wydana została w 2008 roku pod tytułem "Traced in Air" a promowana była na podczas koncertów poprzedzających grupę Opeth podczas ich europejskiej trasy. Kolejne lata to pasmo niesamowitych przygód i wielkich sukcesów. Ja jednak skupię się dzisiaj na najnowszym wydawnictwie grupy Cynic czyli płycie "Kindly Bent To Free Us".
Muzyka z tego krążka nie trafi raczej do szerokiego grona odbiorców bo łatwa i przyjemna to ona nie jest ;) Ale do mnie przemawia w całości - razem z tymi mega technicznymi utworami pełnymi zawiłych dźiękowych zwrotów akcji.
Posłuchajcie jednego z przedstawicieli tej płyty; utworu "Holy Fallout" http://www.youtube.com/watch?v=bH58-_hpQng


Zastanawiałam się jak by tu określić gatunek muzyczny w którym usytuować można by było ten krążek i przyznam się, że nie wiem. Chyba nie da się zaszufladkować czegoś co zawiera w sobie elementy metalu progresywnego, rocka, jazzu i death metalu. A im dłużej słucham tej płyty tym bardziej mam wrażenie, że naprawdę trzeba lubić takie specyficzne granie, żeby przebrnąć przez ten krążek. Płyta ta nie nadaje się raczej do odtwarzania w samochodzie, zwłaszcza stojąc w korku. W zaciszu domowym przy lampce wina i nostalgicznym nastroju - też nie polecam. Ale już kiedy macie ochotę na muzykę przy której trzeba uruchomić mózg to zdecydowanie polecam "Kindly Bent To Free Us". Głęboka muzyka z silnym przekazem - tak podsumowuję tą płytę, a Was zostawiam z odnośnikiem do całej płyty http://www.youtube.com/watch?v=9AHtlz2fduw


Zarezerwujcie sobie czas i oczyśćcie umysł przy tej muzyce - szczerze polecam :)

środa, 5 marca 2014

Nowy muzyczny twór częstochowski

UWAGA UWAGA!!!
Będę się chwaliła, a co mi tam :P
Otóż ogłaszam wszem i wobec (dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą), że pełną parą swoją działalność rozpoczął już zespół Twin Head Tom.
Przyjrzyjmy się bliżej temu muzycznemu tworowi. Zobaczmy co, kto, z kim i dlaczego...
Fotografia: Zbyszek Milka
Panie Panowie i inne nietypowe stwory - jestem tak dumna z powstania tego projektu, że aż postanowiłam nieskromnie się nim pochwalić.
Może zacznę od tego, że mojemu mężowi udało się zaprosić do zespołu naprawdę znakomitych i doświadczonych muzyków. Zresztą pozwólcie, że przedstawię Wam oficjalny skład zespołu:
Ewelina Karlińska - wokal/gitara
Maciej Malinowski - gitara prowadząca
Bogdan Zasępa - gitara rytmiczna/elektronika
Piotr Jackson Wolski - instrumenty perkusyjne
Bartek Gacek Bernacki - perkusja
Ewa Malinowska - gitara basowa

A skoro już jesteśmy przy członkach zespołu to może zatrzymajmy się na tym temacie na dłuższą chwilę i prześledźmy pokrótce życiorys tych osób.
Ewelina Karlińska to młoda wokalistka, którą oglądać mogliście w muzycznych programach "X-Factor", "Mam talent" i "Must Be The Music". Nie boi się wyzwań, twardo stąpa po ziemi i jak sama przyznaje skok na głęboką wodę dodaje jej skrzydeł. Wciąż rozwija się wokalnie oraz pogłębia swoją widzę o grze na gitarze uczęszczając na lekcje prowadzone przez mojego męża.
Maciej Malinowski - muzyk, gitarzysta, nauczyciel a przede wszystkim wspaniały mąż i to mój własny :) Maciek jest mózgiem tego zespołu. To w jego głowie powstał plan powołania do życia THT. To on skompletował skład zespołu, oraz określił kierunek jego działania.
Bogdan Zasępa - to człowiek z ponad trzydziestoletnim doświadczeniem muzycznym. W 1986 roku z zespołem Wiking wystąpił w Jarocinie. Kilka lat później już z zespołem Danger Drive stawał na jednej scenie z takimi zespołami jak Sepultura, Acid Drinkers,  Massacre, Grave, Paradise Lost, czy Master. Zresztą wiele ciekawostek z muzycznego świata Danger Drive możecie znaleźć w wywiadzie dla portalu Oldschool Metal Maniac - Dange Drive. 
Z biegiem lat Bogdan zajął się realizacją muzyczną i dziś jest właścicielem studia nagrań Generator Studio w Częstochowie.
Piotr Jackson Wolski -  muzyk z dorobkiem czterdziestu nagranych płyt. Współpracował między innymi ze Stanisławem Soyką, Tomaszem Stańko oraz zespołami Habakuk, Paff, czy Immanuel. Gdybym chciała przedstawić Wam cały dorobek muzyczny Jackosona to musiałabym poświęcić temu odrębny wpis dlatego odsyłam Was do cioci Wikipedii gdzie znajdziecie dodatkowe informacje http://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Wolski
Bartek Gacek Bernacki - to człowiek z pasją, w którego życiu muzyka ma wymiar zawodowy oraz relaksacyjny. Skąd ten wniosek? Otóż Bartek muzyką leczy ludzką duszę - jest muzykoterapeutą a prócz tego wyśmienitym perkusistą. Od pięciu lat związany z zespołem Fabryka Kości. Teraz swoim opanowaniem, wyczuciem rytmu i harmonią będzie rządził rytmiczną sekcją THT.
Ewa Malinowska - w obliczu takich wielkich muzyków wypadam dość blado. Moje doświadczenie muzyczne jeśli chodzi o bas dosłownie znikome. Ale muzyka to moje życie. Zresztą nie muszę Wam tego tłumaczyć bo widzicie a raczej czytacie o tym codziennie na moim blogu.
Mam jednak asa w rękawie - świeżość, naturalność i głowę pełną pomysłów - to właśnie postaram się wnieść do THT.
Choć muszę przyznać, że stres jest, ale jak się nie stresować, skoro przyszło mi grać u boku takich muzyków? Cóż, zostaje mi tylko życzyć Gackowi cierpliwości :P A skoro o sekcji rytmicznej mowa, to:

Fotografia: Zbyszek Milka

Nie sądzicie, że ten koleś stojący między mną a Gackiem jest jakiś blady?
No ale zostawiając dylematy natury anatomicznej przechodzę do konkretów. Spieszę donieść, że zespół Twin Head Tom zaczyna spotykać się w próbowni w celu tworzenia materiału, który będziecie mogli usłyszeć na koncertach. Z tym, że jeśli liczycie na kilkanaście minut odgrywania kilku wyuczonych na blachę kawałków przedzielanych zapowiedziami to będę musiała Was rozczarować. Koncerty THT będą połączeniem wizualizacji, gry aktorskiej, muzyki ragga i folku, a wszystko to okraszone mocnymi metalowymi riffami. Na scenie obserwować będziecie mogli również sceny żywcem wyjęte z horrorów. Brzmi kosmicznie? No bo trochę tak to będzie wyglądało.
Spodziewajcie się niespodziewanego - bo tylko wtedy uda Wam się doczekać na pierwszą oficjalną odsłonę THT - zespołu jakiego jeszcze w Polsce nie widzieliście.

Fotografia: Zbyszek Milka
Powyższe zdjęcie mówi samo za siebie - jesteśmy gdzieś stamtąd ;)
Jeśli chcecie przeczytać co sami muzycy mówią o zespole i planach z nim związanych odsyłam do wywiadu zamieszczonego na portalu cz.info.pl http://cz.info.pl/gosc-specjalny-2/11163-twin-head-tom-zla-muzyka-zli-ludzie
Nie wiem jak Wy,ale ja już nie mogę się doczekać kiedy spotkamy się na pierwszych koncertach.
Oczywiście już dziś zapraszam na oficjalny fanpage zespołu https://www.facebook.com/TwinHeadTom gdzie będziecie mogli śledzić na bieżąco wszystkie nasze poczynania.
Trzymajcie się ciepło i spokojnej nocy :)

poniedziałek, 3 marca 2014

Zespół 69; jak mogłam zapomnieć ....

Siedzę sobie wczorajszo dzisiejszej nocy w pracy i nagle koleżanka pyta: "Ewa czy ty oglądasz program X-Factor?" Po wyjaśnieniu, że nie oglądam, bo telewizor zastąpiłam ogromnym akwarium koleżanka kontynuuje temat. "Bo wiesz, tam wystąpił taki zespół z Częstochowy nazywają się 69 - kojarzysz ich?" I wstyd się przyznać, ale dopiero wtedy przypomniałam sobie, że ten genialny zespół mam dosłownie na wyciągnięcie ręki, a dotychczas nie pisałam o nich na blogu.
No więc z przeprosinami dla chłopaków i naprawiając swój błąd dzisiejszy wpis w całości poświęcam zespołowi 69.
Zakasałam rękawy i ... hmm znam chłopaków, wiem że działają i istnieją od 2005 roku, ale kurcze, żeby poplotkować na ich temat to ciężka sprawa. Okazuje się, że oficjalne informacje o zespole są dość okrojone. No ale nie poddaje się tak łatwo i spróbuje Was poznać z chłopakami na swój sposób, a raczej za pomocą najbardziej sprawdzonego sposobu czyli muzyki.
Zacznijmy od utworu "Ty to ja" w którym gościnnie możemy usłyszeć wokal Magdy Wójcik z zespołu Goya: https://www.youtube.com/watch?v=aMaRL01eMik


Skoro już wiemy na co muzycznie możemy liczyć to zobaczmy kogo personalnie zobaczyć możemy na scenie.
Wokal - Paweł Zieliński - Paveu
Gitara - Jacek Woszczyna
Instrumenty klawiszowe - Łukasz Kwarciak
Gitara basowa - Bartek Żyngiel - Bartolo
Perkusja - Grzegorz Rurański - Jura
Warto też wspomnieć o osobie Darka Bafeltowskiego, który przez jakiś czas współpracował z zespołem. Darka nie trzeba chyba nikomu bliżej przedstawiać - genialny wręcz gitarzysta, bardzo pokorny człowiek.
Wróćmy do grupy 69, która jest laureatem wielu prestiżowych muzycznych nagród, m.in. pierwsze miejsce na festiwalu Rockowisko w Olkuszu (2012) czy pierwsze miejsce na festiwalu im. Pawła Bergera w Kaliszu (2013).
Posłuchajmy i zobaczmy kolejną muzyczną odsłonę zespołu 69, tym razem niech to będzie utwór "Tajemnice"
https://www.youtube.com/watch?v=Qkz8UCrLNEg


Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś porozmawiać z chłopakami o ich muzycznej drodze i oczywiście przedstawić Wam ten materiał w formie wywiadu. Natomiast na razie warto obserwować jak potoczy się ich przygoda w programie X-Factor. W chwili obecnej udało im się przejść do dalszej części programu z czterema głosami na TAK :)
Przyznaje, że nie zawsze rozumiem pobudki zespołu, który decyduje się na udział w takim show, ale jeśli chodzi o chłopaków z 69 to życzę im, żeby jak najwięcej osób o nich usłyszało. Zespół 69 to taki nasz częstochowski nie do końca doceniony skarb muzyczny, który czas najwyższy pokazać światu.


sobota, 1 marca 2014

Muse w Multikinie

W moim prywatnym i zawodowym życiu dzieje się ostatnio tak wiele, że czasem nie zauważam kiedy mija dzień. I nie zrozumcie mnie źle - ja uwielbiam taki tryb życia. Nienawidzę się nudzić, czy nie mieć pomysłu na kolejny dzień. Z tym, że właśnie minął miesiąc którego upływu nawet nie zauważyłam - a to już gorzej ;)
Muszę się w marcu jakoś ogarnąć, żeby zacząć korzystać z każdego dnia w pełni i mieć też jakąś chwilkę dla siebie.
Jeśli też cierpicie na brak czasu tylko dla siebie, a muzyka jest dla Was choć w połowie tak ważna jak dla mnie to chyba mam dla Was ciekawą propozycję. Co powiecie na połączenie muzyki na naprawdę wysokim poziomie i kinowej sali?
17 -go marca Multikino oraz zespół Muse zapraszają na wyjątkowy koncert "Muse - Live at Rome Olympic". 
Widowisko, które będziemy mogli zobaczyć na wielkim ekranie ukazywać będzie koncert zagrany 6-go lipca 2013 w Rzymie. Koncert ten był nie tylko niesamowitym wydarzeniem muzycznym, ale także pokazem pirotechnicznym, filmowym oraz teatralnym. Na koncercie zagranym w Rzymie razem z zespołem Muse na scenie pojawiała się trupa teatralna, a wszystko pokazywane było na ogromnych cyfrowych ekranach. Koncert ten filmowany był przez specjalną ekipę filmową wyposażoną w najnowocześniejsze kamery. Dodatkowo nad publicznością latały zdalnie sterowane kamery dzięki czemu nagranie tego koncertu to wizualne dzieło sztuki. Możecie liczyć na zobaczenie takich szczegółów sceny oraz widoku publiczności których nie dało się dotychczas zarejestrować. 
Chyba już dłużej nie trzeba Was przekonywać do obejrzenia tego widowiska oraz odsłuchanie dwudziestu piosenek w tym hitów z najnowszej płyty "The 2nd Law". 
Mam nadzieje, że nie zabraknie także mojego faworyta czyli utworu "Follow Me" 
https://www.youtube.com/watch?v=5kH0OEJxUlE



Mogłabym tego słuchać i oglądać ten show bez przerwy i dlatego chylę czoła przed pomysłodawcami opisywanej przeze mnie imprezy.
Szczegóły techniczne "Muse - Live at Rome Olympic":
- projekcja odbędzie się 17-go marca o godzinie 20-tej w wybranych sieciach kina Multikino (najbliżej nas koncert obejrzeć będzie można w Multikinie w Zabrzu, Łodzi i Katowicach)
- bilety są już w sprzedaży od 28 -go lutego
- cena biletu ok. 25 zł.

Jeśli uda Wam się zarezerwować czas i bilety na ten pokaz filmowo muzyczny to macie moją gwarancję dziewięćdziesięciu minut wrażeń na największym poziomie. 


Kończąc ten wpis nie mogę się powstrzymać przed wrzuceniem jeszcze jednego utworu: "Supremacy" https://www.youtube.com/watch?v=avM_UsVo0IA